Browsed by
Kategoria: Pisanie

Lagom, czyli jak unikać zbędnych słów

Lagom, czyli jak unikać zbędnych słów

 

Niedawno natknęłam się na termin lagom. To szwedzkie słowo oznacza „akurat”, „tyle, co trzeba”, „nie za dużo, nie za mało”, „w sam raz”. Pojęcie dotyczy rozmaitych dziedzin życia: odżywiania, mody i urządzania wnętrz, pracy, stosunków międzyludzkich. Jemy ile trzeba – nie objadamy się, ale i nie katujemy dietami. Mieszkanie meblujemy, by było wygodnie. W ubraniach mamy się dobrze czuć. Praca dobrze wykonana to ta, na którą poświęcimy tylko tyle czasu, ile wymaga poprawne zrealizowanie zadania. Praktycznie w każdej sytuacji Szwedzi wolą umiar i zachowanie równowagi niż postawy skrajne.

Czytaj więcej Czytaj więcej

Jak oni pracują?

Jak oni pracują?

 

 

„Jak oni pracują? Rozmowy o pracy, pasji i codziennych sprawach polskich twórców.”

Od kiedy usłyszałam o tej książce stukało mi w głowie, że muszę ją przeczytać. Chociaż porusza tylko mały aspekt życia danej osoby, jest on akurat dla mnie niezwykle ważny. Może będzie inspirujący?

Czytaj więcej Czytaj więcej

Felietony

Felietony

arbuz

Odkąd pamiętam lubiłam czytać felietony. Właściwie leciały wszystkie po kolei w nabytej aktualnie gazecie, jednak zawsze byli jacyś faworyci. Dawno temu – Ludwik Stomma i Daniel Passent w „Polityce”. Talkowie w piątkowej „Gazecie Wyborczej” (co ciekawe sam Leszek w „Twoim Stylu” nie podoba mi się już tak bardzo, zresztą chyba nigdy nie było tak naprawdę wiadomo, które z małżeństwa Talków ma lepszy pisarski – niezbędny przy tym gatunku – pazur. No i oczywiście omalże jak Biblię czytałam wszystkie odcinki „Dziecka dla …” coraz bardziej doświadczonych).

Czytaj więcej Czytaj więcej

Ech, ten perfekcjonizm

Ech, ten perfekcjonizm

watch-790363_960_720

 

Ech, ten przeklęty perfekcjonizm. Nie pozwala na zrobienie czegoś na pół (a nawet na ćwierć) gwizdka. Perfekcjonizm w pracy i w życiu codziennym. Jak już coś robię, to musi być dobrze i dopieszczone. Dopracowane. O ile łatwiej byłoby odbębniać swoje obowiązki, zamiast tworzyć z każdego z nich projekt życia?

Czytaj więcej Czytaj więcej

Moje początki

Moje początki

desert-tortoise-987972_960_720

 

Początek

Pierwsza moja twórczość to była baśń podyktowana mamie (pisać jeszcze nie potrafiłam) dość mocno wzorowana na braciach Grimm. No dobrze, przyznam, ktoś nieżyczliwy mógłby uznać ją za plagiat. W liceum napisałam parodię powieści miłosnej wzorowaną oczywiście na Magdalenie Samozwaniec. Moje „dzieło” cieszyło się dużą popularnością wśród nielicznych czytelników. Jednak od tego czasu najbardziej boję się, że mogłabym (świadomie lub nie) za bardzo od kogoś coś zapożyczyć, dlatego jestem na to bardzo wyczulona.

Czytaj więcej Czytaj więcej