Moje początki

Moje początki

desert-tortoise-987972_960_720

 

Początek

Pierwsza moja twórczość to była baśń podyktowana mamie (pisać jeszcze nie potrafiłam) dość mocno wzorowana na braciach Grimm. No dobrze, przyznam, ktoś nieżyczliwy mógłby uznać ją za plagiat. W liceum napisałam parodię powieści miłosnej wzorowaną oczywiście na Magdalenie Samozwaniec. Moje „dzieło” cieszyło się dużą popularnością wśród nielicznych czytelników. Jednak od tego czasu najbardziej boję się, że mogłabym (świadomie lub nie) za bardzo od kogoś coś zapożyczyć, dlatego jestem na to bardzo wyczulona.

Po studiach pracując w miejscu, gdzie książki rodzą się dla czytelnika, pisałam bardzo mało. Może onieśmielał mnie fakt, że każdy tekst do ulotki czy newslettera musiał przejść przez rzeź u Pań Redaktorek Językowych (zresztą – mistrzyń w swej dziedzinie), z której to wracał z głębokimi ranami czerwonych znaków korektorskich.

Rozwinięcie

Kiedy znalazłam się na kolejnym zawodowym zakręcie koleżanka zachęciła mnie do napisania tekstu dla niej. Była to recenzja i powstała w bólach. Moje pisanie początkowo przypominało spacer żółwia, ale z czasem zaczęłam nabierać biegłości. Pisanie okazało się, jak wiele innych spraw czymś, co można wyćwiczyć – systematycznością, rozszerzaniem tematyki i rodzajów tekstów, a więc także podejmowaniem wyzwań, które do tej pory wydawały się być poza moimi możliwościami. Cały czas staram się to robić. Zamiast mówić: tego bym nie napisała, staram się myśleć: jak ja bym to napisała?

Bez zakończenia

Chcę pisać coraz więcej i lepiej. To pierwsze wydaje się stosunkowo łatwe – wystarczy znaleźć czas. Drugie w pewnym stopniu wynika z pierwszego. Mam nadzieję, że się uda 🙂

Zdjęcie Pixabay skeeze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *